Jesienne spotkanie z Tatrami- wycieczka klasowa
Wpisany przez licealistki   
środa, 15 listopada 2017 09:56

17 października wybraliśmy się na wycieczkę w nasze piękne polskie góry- Tatry. Punktualnie o 7.00 zapakowaliśmy się całą gromadą do autobusu. Mieliśmy wyjątkowe szczęście. Ten dzień  w przeciwieństwie do innych październikowych, był wyjątkowo ciepły i słoneczny. To tylko spotęgowało nasze dobre nastroje. Droga minęła nam szybko, wspólne śpiewanie i słuchanie muzyki umiliło nam podróż. Po południu dojechaliśmy na miejsce noclegu. Biały Dunajec okazał się magicznym miejscem, a malownicze stoki z pasącymi się leniwie owcami, jego wizytówką.

Wysiadając z autokaru wpadliśmy wprost w ramiona Pani Marii, która przyjęła nas z prawdziwą, góralską gościnnością. Po sytym obiedzie, wybraliśmy się do miasta artystów- Zakopanego. Naszym pierwszym przystankiem okazały się Krupówki. Chętni wdrapali się na Gubałówkę, a niechętni oddali się wyszukiwaniu prezentów dla bliskich. Oczywiście zrobiliśmy wiele zdjęć, między innymi z pomnikiem górala, czy krupówkowym misiem za jedyne 10zł :). Wielu z nas skuszonych przez sympatyczne sprzedawczynie kupiło oscypki, których aromat jeszcze przez długi czas po naszym wyjściu utrzymywał się w autobusie.:)

Drugi dzień zapowiadał się emocjonująco. Muzeum Jana Kasprowicza, które odwiedziliśmy po śniadaniu okazało się niewielką willą, położoną na zboczach Gubałówki. Zachwyciliśmy się ogrodem, werandą oraz  widokiem na strumień.  Miła i kompetentna Pani przewodnik przybliżyła nam historię ,,Harendy,, oraz jej niezwykłego właściciela. Spotykaliśmy się często z jego twórczością na lekcjach języka polskiego, lecz ten wykład pozwolił nam uzupełnić wiedzę o ciekawe fakty biograficzne. Wnętrze willi pozostało praktycznie niezmienione od kilkudziesięciu lat, na życzenie żony poety Pani Marii Kasprowiczowej. Dzięki wyjątkowym obrazom, między innymi Witkacego, pozostałościom po obszernej bibliotece Kasprowicza, meblom oraz specyficznym dodatkom mogliśmy wyobrazić sobie artystę siedzącego przy biurku przy oknie, piszącego nowy wiersz.

Następnie postanowiliśmy  "zdobyć,, Dolinę Kościeliską. Dobrze przygotowaliśmy się do tej wyprawy. Trapery, odpowiednie ubranie, a nawet flet i nic nie było w stanie nas zaskoczyć. Trudno opisać uczucia towarzyszące nam na szlaku. Przede wszystkim był to zachwyt. Ośnieżone szczyty, porośnięte kosodrzewiną spaloną przez słońce zbocza, krystalicznie czysty strumień, czy mosiężne sosny, połamane jak zapałki przez halny to tylko niektóre zapierające dech w piersiach widoki. Schronisko powitaliśmy z mieszaniną radości i smutku, bo choć trasa nie była ciężka, zabójcze tempo doświadczonych w wyprawach kolegów dawało się mocno we znaki.

Ostatni dzień upłynął nam pod znakiem Krakowa i Aquaparku. Poczuliśmy się jak dzieci. Zjeżdżalnie, ścianka wspinaczkowa, tor przeszkód, nic nie umknęło naszej uwadze. Na leniuchów  czekało ciepłe miejsce w jaccuzi. Szkoda było wyjeżdżać, ale wielu z nas już planuje kolejną wycieczkę w góry. Może spotkamy się tam znów razem?

 

Zainteresowania uczniów

Nasi parterzy



Liczba gości

Naszą witrynę przegląda teraz 126 gości